W niedzielę 6 stycznia Arsenal zmierzył się w rozgrywkach FA Cup z drużyną Championship - Burnley.
Przeciwnik był mało wymagającym, co potwierdził wynik 2:0 dla naszych. Po tym zwycięstwie Kanonierzy zapewnili sobie awans do dalszego etapu tych rozgrywek. Choć stadion Turf Moor był zapełniony do ostatniego miejsca przez fanów, wierzących w zwycięstwo swoich piłkarzy, to nadzieja ta została bardzo szybko rozwiana.
Jako pierwsi zaatakowali goście. Denilson oddaje niecelny strzał, a następnie Eboue popisał isę równie nieudanym trafieniem.
W odwecie atakuje Burnley. Gray do Lafferty'ego, ten uderzył bardzo mocno i celnie, ale piłka trafiła w poprzeczkę bramii strzeżonej przez - odchodzącego już z zespołu - Jensa Lehmanna.
W 9 minucie było już 0:1! Kolo Toure bardzo ładnie podcina piłkę, podając do rozpędzonego Eduardo. Chorwat przyjął piłkę i mało elegancko wpakował ją do bramki Gabora Kiralya. Pisząc "mało elegancko" mam na myśli styl w jakim zrobił to Da Silva.
"The Clarets" nie tracili jednak wiary w siebie po tym golu i straszyli coraz bardziej defensywę Arsenalu, ale praktycznie każdy ich atak kończył się na jednym z obrońców "The Gunners".
W 19 minucie Eduardo strzeliłby gola na 0:2, ale kilka metrów przed bramką gospodarzy zgubił piłkę i zaprzepaścił swoją szansę.
Chwilę potem po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Denilsona Gilberto Silva oddał strzał głową, jednak jeden z obrońców Burnley przeciął lot piłki.
Kilka minut przed zakończeniem pierwszej połowy Armand Traore stracił piłkę blisko własnego pola karnego, na dodatek Lehmann wybiegł z bramki aby mu pomóc. Futbolówkę przejął Robbie Blake, ale zmarnował świetną okazję i strzelił ponad bramką.
3 minuty przed gwizdkiem kończącym pierwszą odsłonę spotkania z prawego skrzydłą zaatakowali Londyńczycy. Bardzo aktywny w tym meczu Denilson dośrodkował z prawej strony boiska, piłka otarła się jeszcze o jednego z obrońców i trafiła do Bendtnera, który przyjął ją na klatkę piersiową i strzelił z przewrotki, jednak Węgierski bramkarz gospodarzy stał na posterunku.
W drugiej połowie pierwsza groźna sytuacja miała miejsce w 51 minucie. Da Silva otrzymuje podanie od Bendtnera i strzela, ale pomylił się nieznacznie. 9 minut później za brutalny faul na Gilberto Silvie Kyle Lafferty dostał czerwoną kartkę. Była to bardzo dobra decyzja sędziego, bowiem poszkodowany zawodnik musiał przez kilka minut leczyć uraz poza boiskiem. Ostatecznie wrócił do gry. Burnley grało więc od tego momentu w dziesiątkę.
W 75 minucie było już 2:0. Tym razem to Eduardo podawał prostopadle do Bendtnera. Duńczyk jak rasowy napastnik wpadł w pole karne Kiralya, minął go i precyzyjnie po ziemi wpakował piłkę do bramki.
Ostatnie minuty meczu to mało ciekawych akcji i dużo gry w środku pola. Arsenal pokonuje na wyjeździe Burnley FC 2:0 i awansuje do dalszego etapu rozgrywek FA Cup.
Burnley - Arsenal 0:2
Widzów: 16,709
Posiadanie piłki: 49% - 51%
Strzały(celne): 11(6) - 15(8)
Faule: 11 - 16
Rzuty rożne: 6 - 4
Żółte kartki: 1 - 0
Czerwone kartki: 1 - 0
Arsenal: Jens Lehmann, Armand Traore (Justin Hoyte '71), Philippe Senderos, Emmanuel Eboue, Kolo Toure, Bacary Sagna, Abou Diaby, Denilson, Gilberto, Nicklas Bendtner, Eduardo
Rezerwy: Łukasz Fabiański, Johan Djourou, Mark Randall, Henri Lansbury
Burnley: Gabor Kiraly, Jon Harley, Steve Caldwell, Stanislav Varga, Graham Alexander, Wade Elliott, James O`Connor (Joey Gudjonsson '76), Chris McCann, Kyle Lafferty , Andy Gray (Ade Akinbiyi '79), Robbie Blake (Steve Jones '79)
Rezerwy: Brian Jensen, Stephen Jordan
Źródło: Własne